Podróże

Paryż – nie taki romantyczny

Oglądając wiele filmów, filmów animowanych, seriali a przede wszystkim cukierkowych rolek na Instagramie, pragnęłam choć raz zobaczyć Paryż. Cóż, szybko przekonałam się, że dobre miejsce i kadr, przyjemna dla ucha melodia potrafią stwarzać pozory romantycznego miasta…

Pomysł narodził się w styczniu, aby odwiedzić Paryż, tak więc wraz z moją przyjaciółką, którą przy okazji pozdrawiam, kupiłyśmy bilety i pokaźną załogą w marcu poleciałyśmy do Francji. Los chciał, że akurat wtedy Francuzi strajkowali. Przed wylotem naoglądałam się TikToków z ówczesną sytuacją estetyczną ulic i nie było to nic zachęcającego. Mimo to za nic bym nie zrezygnowała z lotu. Nie chciałyśmy, aby podróż kosztowała nas majątek, więc wybrałyśmy nocleg z dosyć przyzwoitą ceną. Od razu pragnę zaznaczyć, jeśli wybierasz się do Paryża, omijaj szerokim łukiem dzielnicę XIX. Tamtejsi mieszkańcy, szczególnie bezdomni potrafią zniechęcić do poruszania się po mieście.

Najlepiej przy wyborze hotelu kierować się odległością między głównymi atrakcjami, czyli wieża Eiffela, Louvre itd. Myślę, że lepiej wybrać nieco droższy hotel, niż wydawać sporo pieniędzy na metro, które nie należy do szczególnych przyjemności. Jeśli planujesz przemieszać się głównie metrem, polecam kupić Navigo na cały tydzień, wyniesie Cię to 30 euro. Wtedy na spokojnie przemieszczasz się po Paryżu bez zbędnych zmartwień. Ja pierwszego dnia wydałam na pojedyncze bilety ok. 10 euro, a później postanowiłam kupić 10 przejazdów za 16 euro. Bilety są w postaci karty, którą przykładasz do czytnika przy bramkach. Nie polecam chować jej do case’a telefonu, najlepiej włóż do portfela. Zdarzyło mi się przejechać na gapę, więc jakimś cudem moja karta do ostatniego dnia była przydatna. Mimo to nie rekomenduję kombinatorstwa ;-).

Angielski we Francji nie jest szczególnie lubianym językiem, dlatego uzbrój się w cierpliwość. Miałam przyjemność ”rozmawiać” z sympatycznymi policjantami w metrze (miałyśmy dylemat czy 28 marca, czyli w dzień strajków zwiedzać cokolwiek) i muszę przyznać, że tutaj pojawia się problem z językiem. Żaden z piątki policjantów nie potrafił mówić po angielsku, więc posłużyliśmy się translatorem. Dlatego nie panikuj, kiedy ktoś nie będzie mógł się z Tobą porozumieć po angielsku. Przez to, że żadna lokalizacja w Paryżu nie była tamtego dnia bezpieczna, panowie zaoferowali nam odprowadzenie do hotelu.

Pierwszy dzień zaczęłam od nieco twardej bagietki z dżemem przemyconym z domu. Myślałam, że wypiję kawę budowlankę z samego rana, ale i to nie poszło po mojej myśli. Zachęcam do wykupienia śniadania w hotelu, ponieważ trudno w Paryżu znaleźć restauracje z ofertami śniadaniowymi w rozsądnej cenie. Jestem naprawdę cierpliwą osobą, więc ”delikatna” głodówka nie mogła zepsuć mojego pobytu w wymarzonym Paris.

Zwiedziłyśmy Louvre i mimo tłumu ludzi było przyjemnie. Zobaczyłam niewiarygodne obrazy i architekturę. Czułam się niesamowicie. Pogoda także nam sprzyjała. Niczego więcej nie potrzebowałam do szczęścia. Następnym razem, gdy polecę do Paryża i wybiorę lepszą kwaterę, na pewno odwiedzę Luwr nocą. Po muzeum wsiadłyśmy do metra i udałyśmy się pod wieżę Eiffela. W międzyczasie natknęłyśmy się na wiele śmieci i muszę przyznać, że Paryż nie należy do najczystszych miejsc, ale cóż… Takie są uroki dużego miasta. Widok żelaznej damy nie wywarł na mnie szczególnego wrażenia. Mimo tego posiedziałam na trawie, zjadłam makaronika z Laduree (Rose), upiłam łyk trunku alkoholowego, który nie był specjalnie smaczny i modliłam się, aby natrętni panowie z breloczkami znaleźli inny obiekt zainteresowania…

Drugi dzień był nieco spokojniejszy. I przyznam, że najbardziej mi się podobał. Przechadzałyśmy się po paryskich uliczkach. Zachwycałyśmy się kwiatami w uroczych kwiaciarniach, francuskimi wypiekami w piekarni, serami itd. Jako miłośniczka ogrodów miałam okazję rozkoszować się naturą w Parku Luksemburskim. Zapewne latem jest o wiele piękniej, ale mimo to park skradł moje serce. Polecam usiąść na ławce przy posągach i wsłuchać się w śpiew ptaków. Ogród Luksemburski to ogromny obszar, więc na pewno każdy znajdzie sobie miejsce. Następnie udałyśmy się do Carette, aby wypić obłędną czekoladę. Była warta grzechu :D. Po czekoladowej przyjemności pospacerowałyśmy na placu Place des Vosges. A wisienką na torcie było Notre Dame. Po wielokrotnym obejrzeniu Dzwonnika z Notre Dame to Ja stanęłam naprzeciw katedry i nie dowierzałam, że naprawdę jestem w Paryżu.

Trzeci dzień naszego zwiedzania spędziłyśmy nie mniej aktywnie niż poprzednie dni. Udałyśmy się pod ścianę miłości (Square Jehan Rictus), a następnie wdrapałyśmy się po schodach przy Rue Foyatier na Montmartre. Widok był oszałamiający. Na wzgórzu znajduje się zjawiskowa bazylika, która powstała ku czci Serca Jezusa. Bazylika Sacre-Coeur to jedno z najpiękniejszych miejsc w Paryżu. Niesamowita architektura i historia, a przede wszystkim wspomnienia, których nie da się zapomnieć. Resztę dnia spędziłyśmy w muzeum D’Orsay, który zachęca obrazami słynnych malarzy np. Vincent Van Gogh ,,Autoportret”, Claude Monet ,,Kobiety w ogrodzie” itd. Na koniec postanowiłyśmy zjeść obiad niedaleko Moulin Rouge i oczywiście zobaczyć słynny czerwony młyn 😀 (Moulin Rouge po polsku czerwony młyn).

Podsumowanie

Paryż ma wady i zalety, ale wciąż uważam, że to miasto jest za bardzo romantyzowane. Oczywiście jest to ciekawe miejsce, godne odwiedzenia, ale musimy liczyć się z nieprzyjemnym zapachem, nieporządkiem i przytłaczającym skupiskiem ludzi. Każda podróż czegoś uczy, zostawia wspomnienia w naszej pamięci. To była moja pierwsza wizyta w Paryżu, ale nie ostatnia. Drugim razem z przyjemnością odwiedzę Disneyland, marzenie z dzieciństwa…

        Natalia



(3) Komentarze

  1. Anonim says:

    Pięknie napisane ,zdjęcia się miło ogląda 😚
    Dzięki za Twoją opinie

    1. A ja dziękuję za Twój komentarz 🤍

  2. Anonim says:

    Przy zwiedzaniu Paryża będę kierowała się twoimi rekomendacjami. Dobrze, że pokazujesz zarówno wady jak i zalety 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *