Bez kategorii Samorozwój

Jesienne trudności – nie daj się pogodzie

 

Jesienne…smutki

Nie wiem jak Ty czytelniku, ale ja czuję się bardzo zmieszana, gdy budzę się i widzę za oknem świat taki jakby umarły. Jak każdego człowieka dopadają mnie czasem gorsze dni, kiedy jedyne, na co mam ochotę to przytulanki z Rossi, herbata najlepiej z imbirem, wełniany koc, świeczka o zapachu wanilii i dobry serial, film bądź książka. Gorzej, jeśli w takie dni trzeba przysiąść do nauki ;). Jesienne smutki mają to do siebie, że naprawdę ciężko czymkolwiek się pocieszyć! Pada deszcz, mgła osacza z każdej strony i do tego ten przeraźliwy wiatr, który jakby tylko czekał, aby wywrócić z równowagi. Taka pogoda wręcz prosi się o depresyjne myśli, głębokie analizy swojego istnienia, smutne scenariusze na przyszłość i krzątanie się niczym duch po domu. Wynoszę to z autopsji. Dopiero co wróciłam ze słonecznego Cypru i nagły brak słońca potrafi osłabić. Prawda jest taka, że jesienne smutki są potrzebne. Przecież człowiek nie może być całe życie szczęśliwy, czyż nie? Jednego dnia musi poboleć głowa, aby drugiego wstać z uśmiechem i wystawić twarz do promieni słonecznych. Jesień to pora roku naprawdę wyjątkowa, zresztą jak pozostałe trzy.

Cóż… Nie pofatygowałam się, aby zrobić zdjęcie mgły, albo deszczu. Słońce padające na mordkę Rossi, kolorowe liście zdobiące dywan trawy, nieco bardziej do mnie przemawia. Nie chodzi o to, że nie lubię deszczu czy ponurego krajobrazu, ale… Właśnie, słońce sprawia, że człowiek staje się szczęśliwy i rozpromieniony. Po długim deszczu chce się słońca, chłodnego, ale przyjemnego wietrzyku, który delikatnie kołysze coraz to obnażone z liści drzewa. Nie potrafię opisać, jak bardzo uwielbiam jesienne spacery, powrót do domu, sięgnięcie po filiżankę rozgrzewającej herbaty i rozkoszowanie się ciepłą drożdżówką mojej mamy…

Wiosną czy latem ten smutek dopadający przy deszczu jest zupełnie inny. Osobiście lubię, gdy pada. Ale latem. Miło mi wrócić myślami, kiedy boso chodziłam po mokrej trawie, albo gdy krople letniego deszczu ochładzały zgrzane ciało po upalnym dniu. Przyroda przede wszystkim jest żywsza, zieleń po deszczu staje się wyrazista, temperatura na nowo rośnie, rośliny rosną w górę, piękniejsze niż wcześniej. Jesienią jest inaczej. Nie dostrzegam nic wesołego w tym, kiedy deszcz leje jak z cebra, kiedy mgła jest tak intensywna, że nie widzę, kto idzie przede mną ulicą, kiedy pogoda jest tak paskudna, że nie wiadomo co ubrać. Jednak później wychodzi słońce. A ja się cieszę, bo to była idealna chwila, aby nadrobić serial, porozmawiać więcej z rodziną, pospać dłużej niż zwykle, przeczytać książkę, która czekała na swój czas dosyć długo. Przede wszystkim cieszę się z tego, że doświadczam trzeciej pory roku. Jesieni, która cieszy oko złotymi liśćmi i małymi krokami przygotowuje na zimę. A zimą…cóż tego chyba nie wie nikt, co to za zima czeka nas w tym roku.

Nie daj się pogodzie

Niemniej jednak wiem, że jesień dla wielu to trudny czas. W końcu jesienią przyroda umiera, a z przyrodą cząstka nas, ale warto czekać, bo przecież do wiosny zostało tylko parę miesięcy. Dostarczaj sobie witaminy D, która pomaga przetrwać gorsze dni. Postaraj się wykorzystać czas, który daje jesień. Rób to, co daje Ci szczęście, podróżuj, jeśli to przyniesie ukojenie. I na koniec ciesz się jesienią, w końcu ostatnio czas płynie zdecydowanie za szybko…

Natalia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *